„My chcemy zniszczyć sam ośrodek zła – tym jest Sztuka. Ona to jest jedyną pałką między szprychami wozu, który wiezie ludzkość w kierunku zupełnej automatyzacji. Zniszczymy zarodek – możemy spać spokojnie. (…) Sztuka prawdziwa musi zostać przez społeczeństwo wyeliminowana, zgodnie z ogólnym kierunkiem rozwoju, a jej miejsce ma zająć kultura masowa – przestrzeń przeżyć łatwych i banalnych, które z Tajemnicą Istnienia nie mają nic wspólnego.”

Belzebub spać spokojnie raczej już nie może, ponieważ wciąż powstają miejsca, które w swoich artystycznych wymiarach „mącą drzemkę usypiającej w społecznym dobrobycie ludzkości”.

Weźmy, taki na przykład Art Inkubator. Zajmuje się wspieraniem wszelkich przejawów artystycznej ekspresji, otwiera się na nowe idee i formy komunikacji, buduje sieć współpracy. Łączy artystyczne środowiska krajowe i zagraniczne. Przede wszystkim jednak organizuje rezydencje  oraz prowadzi programy pracy twórczej, nawiązując partnerstwa z polskimi i europejskimi instytucjami prowadzącymi podobną działalność. Jest oczywiste, że na spotkanie z jego szefową udaliśmy się podekscytowani niemal natychmiast po przybyciu do Trójmiasta.

5
12
9
13
14
15

Sopot to miasto, które oferuje coś znacznie więcej niż tylko popcorn i piwo na Monciaku. ArtInkubator powstał w zabytkowej willi Jünckego, w historycznym pałacyku z 1894 roku. Wyniosły, z trzypiętrową wieżą widokową, rozpostarty w otoczeniu zieleni ogromnego parku. Znajdują się w nim pracownie malarskie, graficzne, fotograficzne oraz pomieszczenia biurowe. Wkrótce będzie działała restauracja. Na parterze budynku odwiedzić można sale wystawiennicze i przestrzenie ekspozycyjne. W piwnicy zaprojektowano pracownię sitodruku, pracownię muzyczną oraz punkt informacji turystycznej. W starym bunkrze natomiast powstanie niewielkie muzeum, opowiadające historię willi i żyjących w niej rodzin.

Miejsce odwiedzają pisarze, bo Sopot jest literacki. To tutaj odbywa się Festiwal Literacki Sopot, który istnieje od 2012 roku i rozpoczyna się zwykle w drugiej połowie sierpnia. Pierwsza edycja poświęcona była polskiemu reportażowi. Gośćmi festiwalu byli wówczas Filip Springer, Wojciech Tochman, Jacek Hugo-Bader, Mariusz Szczygieł, Magdalena Grzebałkowska, czy Andrzej Stasiuk. W tym roku uczestnicy Festiwalu mieli okazję zgłębić włoską literaturę i kulturę. Cóż za niespotykany, wręcz diabelski zbieg okoliczności.

Kto jeszcze nie wie, niechaj uwierzy na słowo – Sopot to miasto “kolegów po piórze”, miejsce sprzyjające bezpośrednim kontaktom, gdzie wybitny pisarz czy filozof spaceruje tuż obok, przechadza się po plaży, jest niemal na wyciągnięcie ręki. Możemy tu spotkać nie tylko autorów, których książki ukazują się w polskim tłumaczeniu ale przede wszystkim poznać różne sposoby myślenia o świecie, charakter krajów oraz wszelkie odmienności kulturowe.





Nigdy nie rezygnuj z czegoś, o czym nie możesz przestać myśleć nawet na jeden dzień”

To cytat Winstona Churchilla, który przytacza dyrektorka Goyki 3 Art Inkubatora – Joanna Cichocka-Gula i mówi, że zależy jej na zbudowaniu jak najszerszej platformy współpracy bazującej na wspólnym doświadczeniu, poszukiwaniu odmienności i pełnej akceptacji dla różnorodności. Bardzo nas to cieszy, bo właśnie po to przyjechaliśmy do Sopotu. Zagłębiać się i badać. Dociekać i stawać się częścią. Rozumieć i łączyć. Uzupełniać brak i uobecniać. Czy nie to powinni robić przedstawiciele świata kultury w czasach globalnej transformacji?

To świetnie, że AiR Goyki 3 interesuje proces twórczy i dialog z artystami, że kieruje się krytyczną refleksją nad współczesnym światem i społeczeństwem. Że swoim rezydentom nie narzuca tematu ale popiera projekty, które zakładają budowanie relacji z ludźmi i otoczeniem. Że zaprasza twórców z pogranicza różnych dziedzin, mając nadzieję na sieciowanie środowisk  i rezultaty w postaci multidyscyplinarnych projektów. To świetnie, że tak wielu ludzi dostrzega potencjał artystycznego świata. 

Rozwijająca się technologia przyciąga artystów, którzy myślą szerzej, spekulatywnie  angażując się w technologię i badania. To miejsca takie jak  ArtInkubator w Sopocie, sprawiają że wciąż jest nadzieja. Sprostamy wyzwaniom współczesności i pokonamy strach, łącząc ze sobą sztukę i naukę. Łącząc ludzi, którzy wciąż pragną tworzyć i potrafią myśleć.

Środowiska naukowe oraz artystyczne zaakceptowały nareszcie fakt, że wymienianie się pomysłami, zarażanie ideami, tematami i metodami tworzenia prowadzi do innowacji. Skok technologiczny zmienia wszystko. Wszystko, łącznie z koncepcją publiczności a także koncepcję sztuki samej w sobie. Idzie nowe kochani! Jesteśmy na to gotowi?

S.I. Witkiewicz; „Sonata Belzebuba, czyli Prawdziwe zdarzenie w Mordowarze” [w:] Dramaty III Warszawa 2004 s. 298

1 październik 2021

Sopot

41 łóżko

przebyty dystans  611 km